Pokusa

„Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie” (Łk 22, 46.Czym jest pokusa? Mówiąc najprościej, pokusa jest czymś, co pobudza człowieka do popełnienia grzechu. Pojawia się więc ona w chwili konieczności podjęcia moralnego wyboru, naszego wyboru między dobrem a złem, wyboru między posłuszeństwem a sprzeciwieniem się Bogu. Jest więc swoistą propozycją przekroczenia któregoś z Bożych przykazań, postąpienia wbrew swojemu sumieniu; jest próbą wierności Panu Bogu.

Źródło pokusy może być wielorakie. Bezpośrednim jej inicjatorem jest Szatan, mający dostęp do człowieka dzięki skutkom grzechu pierworodnego. A więc „źródło” pokusy znajduje się też w samym człowieku. Są to w szczególności ludzkie wady i nałogi. Mogą być nim również inni ludzie a także szczególne okoliczności zewnętrzne, które możemy nazwać okazjami do grzechu.

Ponieważ Bóg jest dobry, nie może chcieć zła ani być inicjatorem pokus, które mają na celu skłonić człowieka do grzechu. Co prawda modlimy się w modlitwie „Ojcze nasz” słowami: „…nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw od złego”, to jednak poprawne teologicznie byłoby współczesne tłumaczenie: „nie dopuść, byśmy ulegli pokusie, ale nas zbaw od złego”. Prosimy więc o to, aby pokusy nie były większe niż nasze siły wsparte łaską Bożą.

Sama pokusa nie jest jeszcze złem moralnym. Żaden człowiek nie jest od niej wolny. Wiemy że pokus doświadczał także nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus (podczas postu na pustyni i modlitwy w Getsemani). Grzechem jest uleganie pokusie albo świadome i dobrowolne narażenie się na pokusy – wejście w okazję do grzechu, ponieważ wtedy podejmujemy już decyzję, źle korzystamy z wolnej woli.

Dlaczego Pan Bóg dopuszcza, abyśmy byli kuszeni? Dlaczego nas doświadcza, wystawia naszą wiarę na próbę? Odpowiedź może być co najmniej dwojaka: po pierwsze Bóg szanuje wolną wolę człowieka, dając mu możliwość wyboru między dobrem a złem, a po drugie, czując odrazę do wszystkiego co szatańskie, jednocześnie akceptuje pokusy ze względu na ich możliwe dobre skutki.

Pokusa zwalczona jest zwycięstwem, umacnia wolę człowieka, jest wykorzystaną okazją do wzrostu w miłości, a więc również i w świętości. Przezwyciężanie pokus jest źródłem cnót: rodzi cierpliwość, wzmacnia wytrwałość i wierność.

Każda pokusa pochodzi od złego ducha. Żaden człowiek świadomie nie wybierze zła. Aby więc go do niego nakłonić, zły duch przedstawia je człowiekowi pod pozorem dobra, próbując obudzić ludzką pożądliwość. Przy tym posługuje się wyrafinowanym nieraz kłamstwem i oszustwem.

Wiemy, jak wielka jest inteligencja Szatana – był on przecież najwspanialszym z aniołów. I chociaż zaślepia go nienawiść (i zarazem osłabia), doskonale zna ludzkie słabości, które potrafi bezlitośnie wykorzystać. Na prostym przykładzie postaram się przybliżyć zasadę jego działania.

Trwanie w komunii z Bogiem jest niezawodną bronią w walce ze złem. Podtrzymaniu tej jedności służy modlitwa. Dlatego też Szatan stara się od niej człowieka odciągnąć. Ale może się też tak zdarzyć, że im większe czyni ku temu starania, tym bardziej człowiek lgnie do Boga. Zły może wtedy przyjąć inną metodę. Będzie np. podsuwał mu wszelkie możliwe okazje do modlitwy, aby ten „utonął” w swojej pysze („jaki to ja jestem pobożny i święty”) i, zamiast Boga, zaczął na modlitwie poszukiwać siebie i swojego zadowolenia. Skutek może być też taki, że z powodu nieumiarkowania w modlitwie (tak, to też jest możliwe!), człowiek zacznie zaniedbywać swoje obowiązki (rodzinne, zawodowe, szkolne, społeczne i.t.p.) i pod pozorem miłości do Boga, zapomni o swoim bliźnim. Możliwe jest też, że po prostu zmęczy się nadmiarem modlitwy, nocnymi czuwaniami, nieustannym postem i stanie się wtedy już dla Złego łatwą ofiarą swojej nadgorliwości.

Oczywiście to tylko uproszczony przykład pokus szatańskich i ich możliwych skutków. Pokazuje on jednak, jak misterne są sieci nieprzyjaciela Boga i jak wobec tego cenne jest spojrzenie osoby z zewnątrz. Kierownictwo duchowe prowadzone przez kapłana, regularna spowiedź i posłuszeństwo spowiednikowi stanowią niezawodną tarczę chroniącą przed duchowym zagubieniem. Już samo przedstawienie pokusy podczas sakramentalnej spowiedzi, jest w dużej mierze zwycięstwem nad nią.

W zacytowanym na wstępie upomnieniu Jezusa skierowanym do Jego wybranych uczniów, zawiera się niezawodny środek przeciwko pokusom. Jest nim modlitwa, której podstawą jest pokora (por. KKK 2559). Jako Wybrane Dzieci Boże, na mocy sakramentu chrztu świętego i dzięki modlitwie (trwaniu w miłości Boga), znajdujemy się w miłosiernych rękach Ojca, z których nikt i nic nie jest w stanie nas wyrwać (por. Rz 35, 36). „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?” (Rz 35, 31b).

Katechezę przygotował i wygłosił ks. Krzysztof.

Kapłaństwo powszechne

„Wy jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, świętym narodem, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła…” (1 P 2,9).

Katechizm Kościoła Katolickiego (nr 1546) naucza, że Chrystus, Arcykapłan i jedyny Pośrednik między Bogiem a człowiekiem, uczynił Kościół „królestwem – kapłanami dla Boga i Ojca swojego” (Ap 1, 6). Cała wspólnota wierzących jako taka jest więc kapłańska.
Sakrament chrztu wyciska na duszy chrześcijanina niezatarte znamię, nazywane charakterem sakramentalnym. Przez ten znak zostaliśmy upodobnieni do Chrystusa-Arcykapłana i włączeni do Kościoła, Jego Mistycznego Ciała. To niezatarte znamię powoduje, że mamy udział w tzw. powszechnym kapłaństwie wiernych, a więc zobowiązani jesteśmy do składania Bogu czci i budowania Kościoła.
Wierni wykonują swoje kapłaństwo, wynikające ze chrztu, przez udział w misji Chrystusa – Kapłana, Proroka i Króla, każdy zgodnie z własnym powołaniem. Sobór Watykański II, w Konstytucji Lumen gentium (nr 10), zaznaczył, że poprzez oba sakramenty – chrztu i bierzmowania, wierni „poświęcani są… jako… święte kapłaństwo”.

Na czym polega sprawowanie powszechnego kapłaństwa wiernych?
(1 P 2 ,4-5. 9-10)Przez charakter sakramentalny chrztu zostaliśmy wszyscy zjednoczeni z Chrystusem – Kapłanem, upodobnieni do Niego, mając przez to udział w powszechnym kapłaństwie ludu Bożego. Każdy ochrzczony jest zatem zobowiązany do ciągłego wypełniania różnych funkcji, wynikających z udziału w tym kapłaństwie. Konstytucja dogmatyczna o Kościele Soboru Watykańskiego II poucza, że wierni pełnią królewskie i powszechne kapłaństwo przez współdziałanie w ofiarowaniu Eucharystii oraz przez „przyjmowanie sakramentów, modlitwę i dziękczynienie, świadectwo życia świątobliwego, zaparcie się siebie i czynną miłość” (KK 10).

Kapłaństwo powszechne nie oznacza oczywiście samowoli i samowystarczalności poszczególnych ludzi wobec Boga i Kościoła. Wręcz przeciwnie: powszechne kapłaństwo wiernych ma sens tylko i wyłącznie w jedności z Kościołem. Pewne zadania, mające na celu uobecnienie Chrystusa i Jego działania w Kościele, przynależą jedynie do urzędowo powołanych i ustanowionych osób: biskupów, prezbiterów i diakonów. Mają się oni troszczyć o właściwe funkcjonowanie żywego organizmu Kościoła oraz spełniać posługę, którą zlecił im sam Chrystus: głoszenia słowa Bożego i sprawowania sakramentów świętych.

Powołanie do składania duchowych ofiar (KKK 2100).Ofiara zewnętrzna, by była prawdziwa, powinna być wyrazem ofiary duchowej: „Moją ofiarą jest duch skruszony…” – głosi psalm 51. Prorocy Starego Przymierza często piętnowali ofiary składane bez zaangażowania wewnętrznego (por. Am 5, 21-25) lub nie mające związku z miłością bliźniego (por. Iz 1,10-20). Jezus przypomina słowa proroka Ozeasza: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary” (Mt 9,13; 12,7; por. Oz 6,6). Jedyną doskonałą ofiarą jest ta, którą Chrystus złożył na krzyżu w całkowitym oddaniu się miłości Ojca i dla naszego zbawienia (por. Hbr 9,13-14). Łącząc się z Jego ofiarą, możemy nasze życie uczynić ofiarą dla Boga.
Najcenniejszą ofiarą, jaką posiada Kościół, lud Boży, jest Chrystus obecny pod postaciami chleba i wina. Wszyscy wierni, na mocy swego powszechnego kapłaństwa, łączą się z kapłanem celebrującym Mszę św. i współdziałają w ofiarowaniu Eucharystii. Cały lud Boży ofiaruje Ojcu najcenniejszą żertwę, którą jest Jego umiłowany Syn, Jezus Chrystus. Lud Boży składa tę ofiarę, aby uwielbić Boga i przyczynić się do zbawienia świata. Składając Ojcu niebieskiemu Jego Syna, wierni powinni ofiarować Mu również samych siebie. Ochrzczeni mają oddać siebie na ofiarę żywą, świętą i miłą Bogu (por. Rz 12,1).
„Radosnego dawcę miłuje Bóg” (2 Kor 9,7) – te słowa św. Pawła wskazują nam właściwą postawę podczas składania ofiar. Ofierze zewnętrznej jak i duchowej powinna towarzyszyć odpowiednia postawa wewnętrzna. Tylko osoba, która ofiarowuje ze szczerego serca i bezinteresownie może doświadczyć radości, która jest darem samego Boga.
Wszystko, co czynimy, może być złożone Ojcu jako ofiara duchowa. Wszystkie „uczynki, modlitwy i apostolskie przedsięwzięcia, życie małżeńskie i rodzinne, codzienna praca, wypoczynek ducha i ciała, jeśli odbywa się w Duchu, a nawet utrapienia życia, jeśli są cierpliwie znoszone, stają się duchowymi ofiarami, miłymi Bogu, przez Jezusa Chrystusa” (KK 34).

Katechezę przygotował i wygłosił ks. Krzysztof.

Spotkanie modlitewne

Spotkanie modlitewne jest formą nabożeństwa, jest formą modlitwy Kościoła. Podstawową jego cechą jest żywa wiara w obecność Pana Jezusa pośród nas. Gromadzimy się wokół Niego i w Jego Imię. On jest tutaj obecny. A my przyszliśmy, aby z Nim się spotkać, aby spotkać się z Nim we wspólnocie.

Na spotkaniu modlitewnym, bardziej niż w czasie innych nabożeństw, można doświadczyć, że to sam Duch Święty prowadzi modlitwę. Dlatego też każde spotkanie może być inne, jego przebiegu nie da się z góry przewidzieć, chociaż – jako forma modlitwy Kościoła – ma pewne elementy, które zawsze powinny występować.

Przede wszystkim gromadzimy się po to, by wielbić Boga. Modlitwa uwielbienia występuje na spotkaniu zawsze, najczęściej na początku. Modlimy się w wolności (każdy tak, jak potrafi, a dokładniej tak, jak nim kieruje Duch Święty) i w jedności z braćmi. Modlimy się „tu i teraz” – w konkretnym miejscu i czasie, w określonej sytuacji i to powinno znajdować wyraz w wezwaniach. Modlimy się razem, nie tylko jednocześnie – ważne jest otwarcie na siebie wzajemnie, słuchanie innych, bo razem przeżywamy obecność Jezusa.

Spotkanie modlitewne jest spotkaniem z żywym Bogiem. Bóg mówi do nas, dając nam swoje słowo. Nie może na spotkaniu zabraknąć słowa Bożego, spotkanie nie może stać się monologiem człowieka. Musi być czas na słuchanie Boga. Jego słowo powinno być w centrum spotkania modlitewnego.

Charakterystyczne dla spotkania jest to, że na usłyszane słowo Boże trzeba odpowiedzieć. Odpowiedzią mogą być modlitwy dziękczynienia, prośby, przeproszenia. Mogą to być świadectwa. Ważne, żeby słowo potraktować poważnie. Ono jest skierowane właśnie dziś, właśnie do mnie. Staram się wsłuchać w to, co mówi do mnie Pan Bóg i Mu odpowiedzieć. Jeżeli nie rozumiem, mam wątpliwości, mogę to też wyrazić. Mogę pytać Pana, co chce mi przez swoje słowo powiedzieć.

W czasie spotkania występuje też nauczanie, związane z treścią spotkania. Może mieć formę krótkiego komentarza do słowa albo katechezy. A zawsze występuje jako orędzie – przekazanie łaski, z którą Pan Bóg chce do nas przyjść.

Modlitwę na spotkaniu modlitewnym można podzielić w zależności od treści. Oprócz wspomnianych (m. uwielbienia, dziękczynienia, prośby, przebłagania), może też wystąpić modlitwa wstawiennicza za jedną osobę lub grupę osób w jakichś konkretnych potrzebach.

Modlitwę możemy też podzielić w zależności od formy. I wtedy wyróżnimy:

  • M. spontaniczną – m. jednej osoby, wypowiadana na głos, podczas, gdy inni słuchają i potem przyłączają się
  • M. równoczesną – każdy modli się indywidualnie, własnymi słowami, półgłosem, będąc słyszanym przez sąsiadów
  • M. w językach – m. równoczesna, kiedy zgromadzeni modlą się, używając daru języków
  • M. cichą (cisza) – trwanie w milczeniu, pełnym zachwytu i uwielbienia, w obecności Boga
  • M. śpiewem (pieśnią)
  • M. ciałem (gesty i postawy modlitewne) – w modlitwę jest zaangażowany cały człowiek, wyraża ją postawa wewnętrzna, jak i zewnętrzna. Ten zewnętrzny wyraz jest bardzo ważny. Czasem wystarczy za całą modlitwę. A zawsze, gdy gesty i postawy są przyjęte w wolności, pomagają otworzyć serce na Boga. Podejmowanie jednakowych gestów buduje jedność między nami, ale każdy w wyrażaniu zewnętrznym swojej modlitwy jest wolny. Nie może czuć się przymuszonym do wykonania określonych gestów wtedy, gdy ich „nie czuje”, gdy one nie są wyrazem jego modlitwy, gdy nie wypływają z serca.

Wszystkie wymienione formy modlitwy powinny występować na spotkaniach, ale nie na każdym spotkaniu będziemy używać wszystkich. Zależy to od rozeznanego słowa i przebiegu spotkania.Całe spotkanie jest jak budowla z klocków Lego – z tych samych elementów można ułożyć budowle o rożnym kształcie. Ważne, aby w tym „budowaniu” spotkania być otwartym i dyspozycyjnym wobec Ducha Świętego, który nas prowadzi i to On jest właściwym Budowniczym. Ważne też, aby każdy starał się wnieść swój wkład. Na spotkaniu modlitewnym liczy się nie tyle osoba prowadząca, co zaangażowanie każdego z uczestników, aby mogła urzeczywistnić się wspólnota.

Służby we wspólnocie

Pan Bóg każdego z nas osobiście wezwał do wspólnego życia, do tego, aby być cząstką tej samej wspólnoty. To wezwanie jest podstawą naszej decyzji, aby zaangażować się z innymi i dla innych oraz przyjąć odpowiedzialność.
Odpowiedzialni za wspólnotę są wszyscy, choć nie wszyscy w jednakowym stopniu. Każdy jednak powinien ją współtworzyć. Istnienie posług (diakonii) powinno mobilizować nas do rozeznawania swego miejsca w grupie i podejmowania posług. I tu warto podjąć refleksję – czy przychodzę do wspólnoty, żeby służyć, czy żeby być obsługiwanym, po to, by tylko brać, czy też po to, by również dawać. Miło jest, gdy inni się mną zajmują, pocieszają, pomagają. Jeśli jednak chcę naprawdę wzrastać, nie mogę poprzestać na postawie konsumpcyjnej, wyczekującej czy roszczeniowej. Wspólnotę mamy współtworzyć wszyscy.
Każda wspólnota jest ciałem Chrystusa.
„Jak bowiem w jednym ciele mamy wiele członków, a nie wszystkie członki spełniają tę samą czynność – podobnie wszyscy tworzymy jedno ciało w Chrystusie, a każdy z osobna jesteśmy dla siebie członkami.” Rz 12, 4-5
Wspólnota jest więc jak organizm. Każda cześć ciała ma swoje możliwości i swoje zadania. Podobnie jest we wspólnocie. Mamy różne dary, talenty, uzdolnienia, predyspozycje. Każdy ma inny dar do wykorzystania „według udzielonej nam łaski” (Rz 12, 6). Każdy może coś wnieść. Nawet, jeśli wydaje mu się, że jest mało utalentowany. We wspólnocie nie ma osób niepotrzebnych. Wszyscy wzajemnie do siebie należymy.
Każdy może i powinien czuć się odpowiedzialny za wspólnotę, modlić się za nią, za spotkania, a jednocześnie obdarowywać innych swoją miłością, swoją modlitwą i nie uciekać od podejmowania w grupie konkretnych posług. Uciekając od służby, karłowaciejemy duchowo i szkodzimy całej wspólnocie.
Nie powinno być tak, że mała garstka zapaleńców angażuje się w posługę w grupie, a reszta im kibicuje – chwaląc bądź (częściej) krytykując. Jeśli chcemy, by we wspólnocie dobrze się działo, nie możemy pozostać w roli biernych obserwatorów.
Ważne jest więc, by rozpoznać swój dar, służyć nim i czuć się odpowiedzialnym za jego wzrastanie. Ważne jest też, by inni uznali w nas ten dar i aby wiedzieli, jak się nim posługujemy.
Wszyscy wzajemnie się uzupełniamy, a służąc, pomnażamy swoje talenty i budujemy wspólnotę. Dar wspólnoty, dar jedności zaistnieje wtedy, gdy każdy będzie służył swym darem niepowtarzalnym i różnym od darów innych ludzi.

Do wspólnoty przychodzi się po to, żeby być szczęśliwym, zostaje się w niej, aby uszczęśliwiać innych.

SŁUŻBY:

  1. Rozeznająca
  2. SOS (modlitwa indywidualna i wspólna)
  3. Muzyczna
  4. Porządkowa (sprzątanie salki, przygotowanie do spotkania)
  5. Liturgiczna (czytania, psalm, modlitwa wiernych)
  6. Plastyczna (gazetka, plakaty, życzenia)
  7. Finansowa (kasa grupy, Suraż –przymierze)
  8. Prenumerata – Zeszyty Odnowy
  9. Organizacja wyjazdów
  10. Kronikarz
  11. Fotograf
  12. Webmaster
  13. Bibliotekarz
Strona 2 z 41234